W życiu rowerzysty liczba przebitych opon na ogół świadczy o udanym sezonie (choć w historii zdarzali się zawodowcy, którzy nigdy nie złapali gumy). To nic strasznego... o ile nie pędzi się 50-60 km/h, jak robią to kolarze startujący w Tour de France. I właśnie podczas tego prestiżowego wyścigu ktoś z publiczności wpadł na pomysł, by "zaistnieć" rozrzucając na trasie gwoździe. Skandal? Mało powiedziane. Po prostu szczyt głupoty i chamstwa.
