Z nadejściem wiosny w reklamowych gazetkach sieci handlowych zrobiło się tłoczno od produktów roweropodobnych. Nieźle się zdziwiłem, gdy takie cudo pojawiło się nawet w osiedlowym sklepie spożywczym, w którym najczęściej robię zakupy.
Cena super - 259 zł. Nawet oba koła są i przerzutki... jakieś. Ludzie podchodzą, oglądają. Pewnie już z myślą o prezentach na "zajączka".
Żal mi dzieciaków, którym rodzina zgotuje taki los. Szczęściarze pewnie jeden czy dwa sezony na tym przejeżdżą. Pechowcom nowy zakup rozsypie się po kilkunastu kilometrach. Byłem kiedyś świadkiem jak w takim rowerze marki, do której nikt z producentów przyznać się nie chce, urwało się tylne koło. Takie coś wręcz trudno sobie wyobrazić, a jednak...
Potencjalnych klientów ostrzegam - sprzęt do zabaw ekstremalnych lepiej zostawić zawodowym kaskaderom. W gruncie rzeczy taniej jest wydać 700 zł na rower popularnej firmy i pojeździć na nim kilka sezonów, niż co roku inwestować w coś, co tylko sprawiać będzie problemy.
Jeżeli już jednak kupiliście rower z tzw. makrokeszu, pamiętajcie, że przez 2 lata obowiązuje na niego gwarancja. Nie popuśćcie sprzedawcom i nękajcie ich każdym felerem. Może wtedy nauczą się, by nie handlować złomem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 marca 2010
piątek, 19 marca 2010
Dlaczego zawsze jest pod górkę
Przyznam szczerze, że przez 12 a może i 15 lat nie dosiadałem roweru. Kiedy wyrosłem z rodzinnego Uniwersala, doszedłem do wniosku, iż nie po to ludzkość wymyśliła silnik, by się wciąż męczyć z kręceniem pedałami.
Rower trafił do piwnicy i do dziś jego szczątki tam rdzewieją. Przez ten czas zdążyłem najeździć się autobusami, tramwajami, samochodami i jakoś nigdy szczególnie nie ciągnęło mnie, by odświeżyć znajomość z poczciwymi dwoma kółkami. Co więcej, z czasem wyrobiłem w sobie przekonanie, że mój tyłek nie jest stworzony do wąskich siodełek, a i nogi służą wyłącznie do godnego stąpania po ziemi.
W życiu każdego faceta przychodzi jednak taki moment (i wcale nie jest to kryzys wieku średniego), że w jego rozumny i poukładany świat wkrada się cudnej urody niewiasta. Wtedy też trzeba zrewidować wiele swoich poglądów, chociażby dotyczących rowerów.
Choć od tego momentu minęło już ładnych kilka lat, do dzisiaj jestem wdzięczny mojej dziewczynie, że namówiła mnie do kupna rowerów. Sam już nie wiem kto z nas chętniej korzysta z tego prezentu na szóstą rocznicę jej 25 urodzin.
Z chęcią też podzielę się z Wami moimi uwagami na temat tego wehikułu.
Rower trafił do piwnicy i do dziś jego szczątki tam rdzewieją. Przez ten czas zdążyłem najeździć się autobusami, tramwajami, samochodami i jakoś nigdy szczególnie nie ciągnęło mnie, by odświeżyć znajomość z poczciwymi dwoma kółkami. Co więcej, z czasem wyrobiłem w sobie przekonanie, że mój tyłek nie jest stworzony do wąskich siodełek, a i nogi służą wyłącznie do godnego stąpania po ziemi.
W życiu każdego faceta przychodzi jednak taki moment (i wcale nie jest to kryzys wieku średniego), że w jego rozumny i poukładany świat wkrada się cudnej urody niewiasta. Wtedy też trzeba zrewidować wiele swoich poglądów, chociażby dotyczących rowerów.
Choć od tego momentu minęło już ładnych kilka lat, do dzisiaj jestem wdzięczny mojej dziewczynie, że namówiła mnie do kupna rowerów. Sam już nie wiem kto z nas chętniej korzysta z tego prezentu na szóstą rocznicę jej 25 urodzin.
Z chęcią też podzielę się z Wami moimi uwagami na temat tego wehikułu.
Etykiety:
rower,
rowery,
sprzęt,
turystyka rowerowa,
wstępniak
Subskrybuj:
Posty (Atom)
